Pokazywanie postów oznaczonych etykietą las. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą las. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Jesienny Segiet

Trasa: Stroszek-Segiet-Bobrowniki-Tarnowskie Góry
Dystans: 25,6 km
Pieszo ; )

Jest takie jedno ciekawe miejsce w lesie w okolicach Stroszka. Jest tam długi mur, na którym jakiś człowiek przelał swoją futurystyczną wizję Polski jako wyzwoliciela ludzkości. Zapiski sporządzone są bardzo starannie, tło pomalowane jest na czarno, a białe litery są bardzo równe i czytelne. 

There is one very interesting place in the forest, near Stroszek. There is long wall on which someone has written his futuristic vision of Poland as a liberator of mankind. Notes are made very carefully, background is painted black and the white letters are very legible.


"Narodu Polskiego Żywa Myśl w Kosmosie" opisuje czasy, gdy Polacy będą w przestrzeń kosmiczną wysyłać samą jedynie świadomością molekuły nasycone wiedzą. Dzięki temu powstanie religia jednowymiarowa, która jest ostatecznym celem, dzięki któremu ludzkość będzie żyć wiecznie....

"Polish living thought in space" is about times when polish people will be sending molecules full of wisdom into the outer space. The result will be a one-dimensional religion, which is the ultimate goal for humanity to live forever...




Wizjoner przekonuje, że ważna w tym procesie jest chemia, której dzieci powinny uczyć się od najwcześniejszych lat.

The visionary one argues that the chemistry is very important in this process, so children should be taught from an early age. 




Z lekkim zawrotem głowy po tych szalonych wizjach ruszyliśmy dalej. Jak zwykle trafiliśmy na zakaz i jak zwykle go zignorowaliśmy.

Finally we moved on with a slight dizziness after those crazy visions. As usual we found a ban sign and, as usual, we ignored it. 


Segiet jest piękny jesienią...
Segiet is beautiful in autumn...



Szliśmy i szliśmy, aż w końcu wpadliśmy na "genialny" pomysł rzucania nożem w drzewo.
We walked and walked until we came up with the "brilliant" idea of throwing a knife into the tree.


Agnieszka wygrała ; )
Agnieszka won ;)





Rzadko kiedy całą drogę przejdziemy ścieżką. Tym razem wpakowaliśmy się w bagno, a potem szliśmy tą piękną podmokłą łąką z trawą sięgającą nam po pas. 

We rarelly go all the way on the path. This time we ended up in a swamp and then we walked this beautiful swampy meadow with tall grass.




Dotarliśmy na starą hałdę przy dolomitach. Po przedarciu się przez bagniste pole, wdrapaliśmy się na nią. 

We arrived at the old dump at the quarry. After wade through the marshy field, we climbed up on it.






piątek, 4 października 2013

Pasieki - zatopiona kopalnia

Trasa: Miasteczko Śląskie - Pasieki - Żyglin - Zalew Nakło-Chechło - Miasteczko Śląskie
Dystans: 22 km
Jak? Rowerem

Korzystając z ostatnich słonecznych dni, wybraliśmy się na małą wycieczkę rowerową na Pasieki. Jest to magiczne miejsce w środku lasu, z kilkoma kolorowymi jeziorkami. Tak naprawdę są one pozostałością po zatopionej kopalni.

Kopalnię tę otwarto w 1889 r., a wydobywano tam rudy żelaza, cynku i ołowiu, a także srebro. Wyposażono ją w najnowocześniejsze maszyny, a zatrudnienie znalazło tam aż 700 ludzi. Jednak 17 czerwca 1917 r. do kopalni zaczęła napływać woda tak szybko, że w przeciągu 2 godzin została całkowicie zalana. Wszystkim pracownikom udało się uciec, jednak wszystkie maszyny i niewydobyte pokłady kruszcu pozostały na dole.

Dzisiaj cały teren kopalni pochłonął las. Pozostały jedynie pozarastane ruiny kilku budynków i jeziorka, w miejscach, gdzie woda wypłynęła przez szyby na powierzchnię.















































































Z jeziorek wyrastają kikuty martwych drzew. Trwają tak nieme, nieruchome, jak strażnicy zatopionego skarbu.









































































Agnieszka w swoim żywiole...


... a Piotrek kontempluje : )


Hm... Południe chyba w tamtą stronę...








Z Pasiek ruszyliśmy przez las. Jesień zaczęła się już na dobre.








Nie mieliśmy jeszcze ochoty wracać do domu, dlatego pojechaliśmy posiedzieć sobie nad zalewem Nakło-Chechło. Latem jest tam pełno ludzi, ale teraz mogliśmy tam posiedzieć w ciszy.




Postaramy się coś nowego wrzucić po weekendzie :) Pa!