poniedziałek, 9 września 2013

Bunkry

Trasa: dookoła jeziora Świerklaniec
Dystans: 15,2 km

Opencaching to gra terenowa. Polega na szukaniu "skarbów" ukrytych przez innych użytkowników. Jak wyglądają takie "skarby"? No cóż... zazwyczaj są to niewielkie, wodoszczelne pojemniki zawierające kilka drobiazgów i logbook (w którym odnotowuje się odnalezienie). Kesze (skarby) możemy odnaleźć na podstawie współrzędnych geograficznych miejsca, w którym zostały schowane. Dlatego do tej zabawy potrzebny jest gps (chociaż niektóre udaje się znaleźć na podstawie opisu miejsca), przydaje się także kompas. No i mapa (jeśli nie mamy gps). Uwielbiamy łazić, a przy okazji odwiedzać różne dziwne miejsca. Dlatego polubiliśmy też opencaching, poznajemy dzięki niemu nowe miejsca i zawsze mamy jakiś cel.
Na jeden z naszych wypadów ruszyliśmy krótkim odcinkiem systemu umocnień Obszaru Warownego "Śląsk". Wszystkie informacje, jak i plany budowy opisanych tu obiektów pochodzą ze strony fortyfikacja.pl zdjęcia jak zwykle autorstwa Agnieszki :) 

W kilku bunkrach umieszczono kesze, więc postanowiliśmy ich poszukać, oczywiście przemieszczając się pomiędzy nimi na piechotę.


Część linii obronnej, którą szliśmy, biegnie wzdłuż brzegów jeziora Świerklaniec. Właściwie jest to sztuczny zbiornik, powstały przez spiętrzenie wody na rzece Brynica.
 

 Zbiornik ten utworzono w latach 30. dla celów militarnych. Był elementem umocnień Obszaru Warownego "Śląsk".


Pierwszy bunkier, do którego zajrzeliśmy, należy do punktu oporu wzg. 307 "Niezdara", mimo iż zbudowany został właściwie już za kolejną miejscowością - Tąpkowicami. Wojna wybuchła zanim zdążono ukończyć budowę wszystkich obiektów, w tym także koszar. Dlatego załogę do tego punktu oporu dowożono z Tarnowskich Gór.


 Jest to ciężki schron bojowy z pancerną kopułą. Uzbrojony był w armatę forteczną wz. 37-38 mm, 3 ckm-y, 3 lub 4 rkm-y, 2 wyrzutnie ładunków oświetlających i 2 zrzutnie granatów. 


Schron jest dobrze zachowany. W środku trochę mokro, ale w miarę czysto. Miejscowa ludność nie potraktowała go jako wysypiska śmieci, jak niestety stało się z innymi.


Kolejny bunkier także należy do punktu oporu na wzgórzu nr 307. Był to schron dowodzenia z dwiema kopułami - obserwacyjną i bojową ckm.

Uzbrojony był prawdopodobnie w 1 ckm i 3-4 rkm-y. Niestety nie można tego dokładnie określić, ponieważ Niemcy wysadzili go w celach ćwiczebnych. Plan również jest jedynie próbą odtworzenia możliwego rozplanowania wnętrza.


Wejście na własne ryzyko. Część bunkra, przez którą można dostać się do środka zawaliła się po wybuchu. Poza tym miejscowi zawalili go śmieciami.


Dalej na południe znajduje się pozycja polowa nad jeziorem Kozłowa Góra (Świerklaniec). Była to raczej druga linia obrony, ponieważ to najsłabiej ufortyfikowany odcinek całego Obszaru Warownego. Główną linię obrony w razie ataku Niemiec na Polskę miały stanowić cztery zbiorniki wodne, wypełnione wodą z rzeki Brynicy (m.in. właśnie Jezioro Świerklaniec).


Są to dwa identyczne schrony położone w odległości ok. 1 km od siebie. Wyposażone były w lawetę forteczną ckm i pancerne zamknięcie strzelnic broni maszynowej. W 1944 r. Niemcy włączyli je w swoją linię obronną b-2, dlatego powstały wokół nich kochbunkry. 
W pierwszym z nich (zdjęcia powyżej), było sucho i czysto. Radzimy jednak uważać przy eksploracji drugiego (zdjęcia poniżej). Walało się w nim wiele strzykawek.


Ostatni odwiedzony przez nas bunkier należał do Grupy Bojowej "Wymysłów", powstałej w latach 1937-1938. Na zdjęciach ciężki schron bojowy wyposażony w kopułę pancerną ckm i garaż na armatę przeciw pancerną. Na kopule w 1939 roku testowano ładunki kumulacyjne, a po wojnie wykorzystano go do zdetonowania znalezionej w okolicy amunicji, przez co jest obecnie w złym stanie.


To tyle na dziś. Następny wpis poświęcony będzie pewnej opuszczonej fabryce, którą ostatnio odwiedziliśmy. A w planach mamy już kolejną wyprawę na bunkry, tym razem jednak należące do innej linii obronnej.

czwartek, 5 września 2013

Wrzesień...

Trasa: Miasteczko Śląskie - Lasy Lublinieckie - Pniowiec - Strzybnica - Tarnowskie Góry
Dystans: 19 km

Pierwszego września wszystko wskazywało na to, że naprawdę nadchodzi już jesień. Niebo było szare, zasnute chmurami. Wiał dość mocny wiatr i generalnie było dość chłodno. Pogoda zachęcała raczej do siedzenia w domu z kubkiem ciepłej herbaty, jednak my dzielnie wyruszyliśmy do lasu.


Wędrowaliśmy rożnymi leśnymi drogami. Niektóre z nich były wręcz stworzone do chodzenia - równe i szerokie, mogliśmy wędrować nimi ramię w ramię, prowadząc ożywioną dyskusję na temat stopnia zniewolenia jednostki przez kulturę i takie tam różne inne tematy, które nas poruszają.



Generalnie szliśmy zielonym szlakiem, który jednak w pewnym momencie gdzieś zgubiliśmy. Nagle droga się urwała i zobaczyliśmy przed sobą taki widok....


Zaczęliśmy więc przedzierać się lasem....


A oto czym można zajmować się idąc przez las:


W końcu dotarliśmy do "cywilizacji".


Spacerowaliśmy w rocznicę wybuchu II wojny światowej, dlatego postanowiliśmy odwiedzić pomnik w lesie obok Strzybnicy. Pomnik ten postawiono ku czci rozstrzelanych w tym miejscu harcerzy w pierwszych dniach II wojny światowej.
 

W pobliżu tego pomnika spoczywał ukryty "skarb", który udało nam się odnaleźć.
 

Więcej o naszych "poszukiwaniach skarbów" w następnym poście. Stay tuned!




sobota, 31 sierpnia 2013

Spacer po lesie

Miejsce: lasy wokół Miasteczka Śląskiego.
Dystans: 16,2 km

To był piękny, czerwcowy dzień. Idealny na spacer. My oczywiście nie możemy się wybrać jak normalni ludzie, pochodzić pół godzinki i od razu wrócić do domu. Nasz malutki spacerek wymagał nawigacji gps, przedzierania się przez krzaki i nabicia "jedynie" kilkunastu kilometrów. Ludzie często jeżdżą gdzieś daleko, żeby zobaczyć coś nowego. My oglądamy stare i znane nam miejsca, w zupełnie nowy sposób.

Najpierw obeszliśmy dookoła hutę i pooglądaliśmy ją z nowej perspektywy.

 
Ale w końcu uciekliśmy ze skażonego terenu i ruszyliśmy w głąb lasu.